Zdjęcia w tym poście wykonała Paulina Haak.
Pierwsze miesiące tego roku to dla mnie niezwykle intensywny czas – balansuję między zajęciami ze studentami, badaniami w ramach doktoratu i tworzeniem nowych receptur kosmetycznych, które zostaną zaprezentowane na najważniejszym wydarzeniu w przemyśle kosmetycznym, czyli targach In-cosmetics Global.
To kilkudniowe wydarzenie, które odbywa się każdej wiosny w jednej z europejskich stolic – w tym roku cała branża beauty spotka się w Amsterdamie. To również czas wielkich premier. Podczas In-cosmetics prezentowane są najnowsze surowce, innowacyjne technologie oraz rozwiązania, które kształtują przyszłość rynku beauty.
Dzięki zaproszeniu C. H. Erbslöh miałam przyjemność uczestniczyć w tym wydarzeniu rok temu. Pomimo tego, że było to dla mnie zupełnie nowe i momentami stresujące doświadczenie, wróciłam z nową energią, głową pełną pomysłów i wiarą we własne umiejętności. Tegoroczna edycja już za tydzień i znowu będę mogła poczuć te emocje!

To idealny moment, aby przyjrzeć się zmianom w branży beauty i sprawdzić, jakie trendy będą kształtować rynek kosmetyczny w 2025 roku. W kategorii Beauty and Personal Care agencja Mintel wyróżniła trzy kluczowe trendy: (My) Knowledge is Power, Turning the Tide oraz Think Slow, Move Fast. Tradycji musi stać się zadość – tak jak rok temu, tak i teraz rozkładam na czynniki pierwsze, co kryje się pod tymi hasłami.
Trend 1: Skinteligencja, czyli (My) Knowledge is Power
Nie ma wątpliwości, że rozwój sztucznej inteligencji ma i będzie miał w przyszłości największy wpływ na branżę beauty. Zeszłoroczny Beaut-AI ewoluuje w kierunku narzędzia dającego nam jeszcze większą wiedzę na temat naszego organizmu – (My) Knowledge is Power.
Świadomi konsumenci nie tylko wybierają produkty na podstawie składu, ale także potrafią je mądrze stosować, aby osiągnąć maksymalne efekty przy minimalnym wysiłku. Współczesny klient nie podąża ślepo za reklamami – bazuje na wiedzy, czerpiąc informacje z badań naukowych oraz opinii ekspertów i influencerów. Social media nadal będą odgrywać kluczową rolę w edukacji na temat chemii i składników aktywnych, przybliżając proces produkcji kosmetyków.
Nowe narzędzia AI będą pogłębiać trend personalizacji i niestandardowych sposobów aplikacji kosmetyków, dostosowując je do indywidualnych potrzeb. Słyszeliście o stosowaniu samoopalacza jako bronzera albo wazeliny do slugging’u? Slugging to nakładanie grubej warstwy okluzyjnego produktu na wybrane obszary skóry tuż przed snem w celu poprawy nawilżenia poprzez redukcję transepidermalnej utraty wody.

Moim zdaniem Skinteligencja płynnie łączy się z trendem medykalizacji branży kosmetycznej, ponieważ granica między profesjonalną dermatologią a codzienną pielęgnacją stopniowo się zaciera. Dzieje się tak za sprawą coraz większej dostępności zabiegów medycyny estetycznej oraz rosnącej popularności laserów czy botoksu. Szczególnie wyraźnie widać to wśród młodszych pokoleń, które szybciej sięgają po skuteczne metody poprawy wyglądu niż ich rodzice czy dziadkowie.
W kontekście produktów kosmetycznych to już nie tylko wyścig na wysokie stężenia i licytacja, kto zaoferuje więcej. Skinteligencja oznacza również rozwój innowacyjnych urządzeń, które marki kosmetyczne projektują i sprzedają, by osiągnąć skuteczność porównywalną z zabiegami gabinetowymi. Doskonałym przykładem jest wiralowe urządzenie Age-R Booster od marki Medicube.
Co przyniosą kolejne lata?
Według Mintel, pokolenie Alpha, doskonale zaznajomione ze sztuczną inteligencją, w pełni zintegruje ją z przemysłem kosmetycznym. Okulary AR (augmented reality) mogą stać się nieodłącznym elementem codziennej pielęgnacji – podpowiadając, jak aplikować makijaż, przypominając o reaplikacji SPF, a nawet sugerując zmiany w pielęgnacji w zależności od warunków środowiskowych.
Coś bardziej realnego?
Myślę, że możemy w przyszłości spodziewać się większej różnorodności badań produktów kosmetycznych. Może badania biodostępności dla substancji aktywnych? Nie sądzę, aby stały się one obowiązkowe, ale na pewno sięgniemy po nowe sposoby udowadniania skuteczności kosmetyków, ponieważ tego będzie od producentów oczekiwać konsument.

Trend 2: Turning The Tide, czyli zrównoważony rozwój ciągle na fali
Zrównoważony rozwój dojrzewa wraz z nami i z każdym rokiem jest coraz lepiej definiowany. Kiedyś kluczowe były certyfikaty i powierzchowne deklaracje ekologicznych wartości, dziś liczy się rzeczywiste zaangażowanie marek w ochronę środowiska.
Jak będziemy interpretować zrównoważony rozwój w nadchodzących latach? Przede wszystkim poprzez lokalne działania: wykorzystywanie regionalnych źródeł surowców i upcykling odpadów z okolicznych przetwórni. Wszystko po to, aby realnie zmniejszyć ślad węglowy.
Nazwę trzeciego trendu – Think Slow, Move Fast, zmodyfikowałam, ponieważ miałam wrażenie, że nie pasuje do końca do koncepcji. Pomógł mi w tym świetny webinar o trendach firmy Provital.
Trend 3: Emocjonalna Protectologia, czyli prewencja zamiast naprawy
To trend oparty na holistycznym dbaniu o skórę i zdrowie, bazując na wspieraniu naturalnych procesów naszego organizmu: wzmacnianiu bariery ochronnej, dbaniu o mikrobiom, starzeniu w duchu slow aging – to wszystko ma nas przybliżyć do longevity, czyli długowieczności, która była promowana w zeszłym roku podczas targów.
Wraz z rosnącym zainteresowaniem koncepcją długowieczności, zmieniają się także nasze oczekiwania wobec kosmetyków. Trend ten z pewnością wynika z coraz większej świadomości na temat czynników przyspieszających starzenie skóry, takich jak choćby ekspozycja na promieniowanie UV.
Coraz częściej będziemy koncentrować się na długoterminowym podejściu do pielęgnacji, rezygnując z szybkich rozwiązań na rzecz produktów, które oferują stopniowe i trwałe efekty. Warto jednak zaznaczyć, że holistyczne podejście do zdrowia i dobrostanu emocjonalnego odgrywa coraz większą rolę w kondycji naszej skóry. Pragniemy dbać o siebie w sposób, który nie tylko przynosi widoczne rezultaty, ale także dostarcza przyjemnych doświadczeń sensorycznych i estetycznych, pozytywnie wpływając na samopoczucie i nastawienie.
W tym trendzie dominują kosmetyki adaptogenne, probiotyczne oraz produkty bazujące na neurokosmetyce, które łączą pielęgnację z wpływem na samopoczucie. Dążenie do harmonii pomiędzy zdrowiem fizycznym i emocjonalnym będzie wyznacznikiem nowoczesnej pielęgnacji.

Dla osób szukających odrobiny luksusu odtworzyłam recepturę kremu Lancôme Absolue Rich starając się tak dobrać składniki bazowe, aby aplikacja produktu dawała przyjemne wrażenia sensoryczne, jeszcze lepsze od oryginału. Ten produkt napakowany jest najdroższymi składnikami aktywnymi jakie znajdują się w portfolio C. H. Erbslöh! Egzosomy Green Shot Exosome z koreańskiej firmy LABIO (INCI: Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Sprout Extract), komórki macierzyste (INCI: Capsicum Annuum Fruit Meristem Cell), niskocząsteczkowy kwas hialuronowy, fermentowane oleje, między innymi różowy Shieldoil Shikonin o silnych właściwościach antyoksydacyjnych i niskocząsteczkowe peptydy (INCI: S-M. Oligopeptide-1 Amide Acetate, Mu-Conotoxin CnIIIC) – jednym słowem: zaszalałyśmy!

Światowe trendy marketingu
Szukając inspiracji, nie warto ograniczać się wyłącznie do własnej branży. Sięgnęłam również do świata mody, zastanawiając się, czy można przenieść pewne koncepty z fashion na poziom kosmetyku.
Moją uwagę przyciągnęły dwa zjawiska: Café Marketing oraz Sensory Marketing – strategie tak atrakcyjne, że można je… dosłownie zjeść. Maślana kampania Jacquemus, mleczny tonik Rhode oraz różnego rodzaju galaretki – zarówno te deserowe, jak i te do pielęgnacji – to przykłady formuł, które obecnie podbijają serca konsumentów i królują w mediach społecznościowych.

Sensory Marketing zainspirował mnie do stworzenia galaretkowego sztyftu do pielęgnacji twarzy na wzór stick’a od Milk Makeup. Receptura zawiera mleczan metylu (INCI: Methyl Lactate), który ma właściwości chłodzące, PrimalHyal™ Hydra[+], czyli kwas hialuronowy o wyjątkowych właściwościach przedłużonego nawilżenia skóry i ektoinę, która coraz wyraźniej powraca w formulacjach. Wybaczcie mi brak zdjęcia, nadrobię na Insta!

Z kolei popularność slugging’u oraz liczne odniesienia do masła w modzie skłoniły mnie do stworzenia receptury okluzyjnej maski, którą można stosować na różne sposoby – na całą twarz lub miejscowo, np. na płatkach nosa. Przy opracowywaniu bazy, kierowałam się chęcią stworzenia alternatywy dla wazeliny, oferując produkt o bardziej odżywczym działaniu.

Już w zeszłym roku wróżyłam powrót surowców morskich i miałam dobre przeczucie, ponieważ tegorocznym konceptem firmy Givaudan jest S3D® infiniSea. Receptura zawiera kompozycję składników pozyskiwanych z mórz, zaprojektowanych w celu zwalczania widocznych i niewidocznych oznak starzenia.
W tegorocznym zestawie moich receptur znalazł się również produkt, który nie tylko składem, ale i wyglądem nawiązuje do morskiej koncepcji, przywodząc na myśl lazurowy kolor wody. Formuła Jelly Cream zawiera dwa rodzaje spiruliny – zieloną i niebieską, FucoSkin® – biotechnologiczny składnik bogaty w fukoidany, pozyskiwany z Laminaria japonica, a także Gravityl™ (INCI: Gigartina Stellata Extract) opracowany na bazie czerwonej algi, który wykazuje silne działanie liftingujące oraz udowodnioną skuteczność w konturowaniu twarzy.
Zależało mi, aby uzyskać bardzo lekką konsystencję, która będzie dawać „bouncing effect”, ale z drugiej strony pozostawi na skórze delikatny film. Z tego względu dodałam do masy niewielką ilość suchego emolientu (INCI: Isoamyl Laurate) oraz dimetikonu. W recepturze nie ma emulgatora, co również sprzyja lekkiej teksturze masy.

Inspiracją dla receptury kosmetycznej może być również kolor Pantone. W tym roku jest nim Mokka Mousse, co idealnie wiąże się z marketingiem kawowym. W tym trendzie powstała receptura, którą roboczo nazywam Espresso Tonic. Koncept polega na dwóch osobnych formułach – jedna jest mleczną esencją na wzór Glazed Milk Rhode, druga to żelowe serum w kolorze espresso. Zamysł jest taki, aby oba produkty połączyć na dłoni, dzięki czemu uzyskujemy odcień café latte (swoją drogą – to mogłaby być idealna współpraca pomiędzy marką kosmetyczną a kawiarnią lub marką kawową).

Jakie problemy mogą pojawić się podczas tworzenia takich potencjalnie niegroźnych receptur? Niestabilność emulsji.
Mleczna esencja ma sens dopiero wtedy, kiedy faktycznie leje się jak mleko. Lepkość takiej masy musi być bardzo niska, a to ma znaczący wpływ na jej stabilność. W tej sytuacji należy popracować nad lepkością samej fazy wodnej, aby przeciwdziałać siłom przyciągania kropel fazy olejowej. Warto też przemyśleć wykorzystanie emulgatorów ciekłych lub Potassium Cetyl Phosphate, który nada masie puszystości i miękkości.

Na zakończenie mam dla Was koncept perfum w pudrze – tego jeszcze nie widzieliście w moich relacjach na Instagramie ;). Nośnikiem dla kompozycji zapachowej nie musi być rozpuszczalnik, zapach można rówież nanieść na węglan wapnia i dzięki temu możliwe staje się stworzenie perfum o zaskakującej formie fizykochemicznej.

Projektując kosmetyk zawsze dobrze jest przemyśleć jego postać, a potem na przekór wszystkim co dotychczas znaliście i widzieliście, przekonać się czy inny układ fizykochemiczny sprawdzi się w Waszym pomyśle. W ten sposób powstają nowe, nieoczekiwane formy, które podbijają Internet i stają się wiralami.

Czy prognozy Mintela mają potencjał rynkowy? Jakie surowce zdominują strefę innowacji? Po powrocie na pewno będę znała odpowiedzi na te pytania i z chęcią podzielę się z Wami tym co zobaczyłam. Ściskam!
Źródła wykorzystane w artykule:


Dodaj komentarz